Internetowe porady przed pierwszym treningiem

Internetowe porady przed pierwszym treningiem

Dla osób chcących rozpocząć trenowanie sztuk walki internet jak zwykle ma masę ciekawych porad i opinii odnośnie pierwszych zajęć. Oczywiście od wypowiedzi na forach nie można oczekiwać za wiele, ale czasem pod nie do końca mądrymi artykułami podpisują się „eksperci” publikując je na swoich stronach, często poradnikach zdrowotnych. Zebrałam kilka najciekawszych. 

Wiele osób chcąc zapisać się na sztuki walki sprawdza wybraną dyscyplinę w internecie i posiłkuje się forami. Niestety po tym co tam zobaczy może się zniechęcić i przestraszyć. Sama byłam nieco przerażona – czasem głupotą, a czasem tym jak niekompetentni są niektórzy „instruktorzy”. Czasem można się też trochę pośmiać. Zamieszczam też najczęstsze obawy przed pierwszym treningiem.

Najczęściej pojawiające się wypowiedzi

  1. Na pierwszym treningu zawsze dostaje się porządne lanie (słownictwo zmienione :P) – Przez fora przelewają się wręcz opinie, że na pierwszych treningach robi się przesiew. Odpadają słabe ogniwa, zostają tylko Ci najtwardsi. Zastanawiam się, czy takie przekonanie bierze się z amerykańskich filmów, czy też ktoś trafił do jakiegoś pseudo klubu.
  2. Ci którzy już ćwiczą będą się ze mnie śmiać – Serio, nikt nawet nie będzie widział jak ćwiczysz ;) nikt nie idzie na trening po to, żeby patrzeć jak ćwiczą inni, tylko żeby samemu potrenować. Poza tym każdy pamięta jak zaczynał, a jak nie pamięta to ktoś mu zawsze przypomni ;)
  3. Jestem drobny nie chcę, żeby mnie potraktowali jak jakiś worek treningowy – po co komu drobny worek treningowy? :P A tak poważnie, to nikt normalny nie czerpie satysfakcji z uderzenia początkującego, bo jaki to ma sens? Poza tym początkujący raczej nie ćwiczą w jednej grupie z zaawansowanymi, a już tym bardziej w parach, bo nie przynosi to żadnych korzyści, nikomu.
  4. To wszystko wygląda tak skomplikowanie, na pewno od razu nabawię się jakiejś kontuzji – nie będziesz robił tych „skomplikowanych” rzeczy do póki nie będziesz wiedział jak uniknąć kontuzji. Od dbania o poprawność jest też instruktor, który będzie starał się uchronić Cię przed urazami, bardziej niż Ty sam.
  5. „Wszedłem na salę i przywitały mnie nienawistne spojrzenia i groźne pomruki, bo nie wykonałem rytualnego ukłonu po wejściu do dojo. Czułem się tak, jakby stado trzymanych jeszcze na smyczy pitbulli za chwilę ze smyczy miało być spuszczonych. Dobrze, że pojawił się instruktor. Ale okazało się, że on jest sadystą. Najpierw kazał nam siedzieć w
    niewygodnej pozycji, gdzie kolana mnie [bolały] masakrycznie” – To musiałam po prostu zacytować. Po kilku godzinach nadal nie wiem jak to skomentować, ale mnie ubawiło.
  6. Na pierwszym treningu straciłem dwa zęby, bo dostałem kopnięcie z obrotu – trudno się dziwić, że po takich wypowiedziach ludzie boją się zapisywać na sztuki walki. Zastanawiam się tylko, czy ktoś pisze takie rzeczy, bo mu się nudzi, czy naprawdę trafił do jakiejś mordowni, która powinna zostać zamknięta.
  7. „Każdy trening rozpoczyna się od przeprowadzenia rozgrzewki, w czasie której przestrzegany jest ceremoniał, podzielony na trzy ściśle związane ze sobą części: kata, kihon, kumite. Ceremoniał ten określa porządek, formę postępowania oraz zachowanie w trakcie treningów” – kolejny cytat, tyle że tym razem nie z forum, ale z popularnego portalu dotyczącego zdrowia. Czytałam i nie wierzyłam, piękne.
  8. Karate nie jest dla ludzi słabych. Robisz to co Ci sensei każe, nieważne czy możesz, czy nie – :) nie musisz być wielki, żeby zacząć, ale musisz zacząć, żeby być wielki.

Na deser zostawiłam dwie perełki, jedna poraża błyskotliwością, drugą pozostawię bez komentarza, ale obie pochodzą z pewnego portalu o zdrowiu:

  1. Jeżeli zaczynamy od początku, zapiszmy się do grupy podstawowej. – Naprawdę?
  2. „Karate, czyli japońska sztuka walki, która wywodzi się z chińskiej wyspy Okinawa.” – ktoś może wie co można by tu powiedzieć?
udostępnij ten artykuł swoim znajomym
  • killer23

    Odnośnie Chińskiej wyspy Okinawa, to tutaj można przyznać rację. Bowiem na wyspie tej Panowało królestwo Riukiu, które uznawało się za wasala Chin przez całe wieki, aż do roku 1609, kiedy zostało pokonane przez Japonię. W tym okresie na wyspę wytworzyły się lokalne style walki na bazie chińskich Kung Fu (różne style ale głównie Kung Fu style zewnętrzne)

    • Natalia Biel

      Okinawa uznała Chiny za swojego suwerena, ale nie zmieniło to faktu, że dalej była oddzielnym królestwem. Była zależna od Chin przy akceptowaniu nowych królów i spraw związanych z handlem, ale dalej nie była chińska. Zgodnie ze źródłami zwierzchnictwo Chin nad Okinawą miało bardziej symboliczny charakter. Później przez jakiś czas była zależna również od Japonii dopóki nie została całkowicie przez nią zaanektowana.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kobiety w sztukach walki
Kobiety w sztukach walki

Kobieta jest krucha, delikatna i bezbronna, a mężczyzna musi umieć...

Zamknij